Technologia
Zobacz, jak ten nowy ekran micro-LED można skręcać i rozciągać [WIDEO]

Royole zasłynęło na rynku jako pierwszy producent składanego smartfona z elastycznym wyświetlaczem, wyprzedzając tym samym takich gigantów jak Samsung czy Huawei, a teraz ponownie zaskakuje.

Firma zaprezentowała bowiem pierwszy rozciągany wyświetlacz micro-LED, który na dodatek można produkować masowo w obecnie istniejących technologiach, więc już niebawem możemy zobaczyć wiele różnych gadżetów z jego wykorzystaniem. 2,7-calowy panel demo nie wygląda wprawdzie wybitnie imponująco, ale jego możliwości znacznie przewyższają konkurencję, bo możemy go skręcać, zwijać, rozciągać i deformować na wiele różnych sposobów, wciąż zachowując pełną funkcjonalność. I choć nie jest to pełna wolność kształtowania 3D, jak upiera się Royole, to wyświetlacz jest w stanie wytrzymać naprawdę dużo, np. wyginanie o ponad 40 stopni.

Jeśli zaś chodzi o możliwe zastosowania, to od razu przychodzą na myśl urządzenia wearable, które będą mogły przyjąć bardziej złożone kształty niż dostępne obecnie smartfony czy smartwatche. Co więcej, microLED transmituje więcej światła niż elastyczne OLEDy, dlatego producent myśli również o okularach wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, szybach samochodowych i innych urządzeniach, gdzie chcemy osiągnąć transparentność. 

Niestety Royole nie zdradziło, kiedy te rozciągliwe panele micro-LED trafią do produkcji, a następnie na rynek, więc nie należy spodziewać się rychłego debiutu. Szczególnie że producent ma jeszcze dużo do zrobienia w zakresie skalowania technologii do różnych kształtów i rozdzielczości (maksymalnie oferować będą 120 ppi). Co nawet ważniejsze, firma musi najpierw znaleźć zainteresowanych klientów, a nie cieszy się takim uznaniem, jak choćby Samsung czy LG, od których wszyscy chcą kupować wyświetlacze, więc proces ten może okazać się czasochłonny. Nie obejdzie się też bez konkurencji z tym pierwszym gigantem, który sam przecież wszedł na rynek elastycznych wyświetlaczy, m.in. do smartfonów Fold. Royole czeka więc trudne zadanie przekonania rynkowych partnerów, że jego panele są wystarczająco dobre, żeby kupić je alternatywnie do paneli Samsunga. A tego dokonać można chyba tylko łatwą produkcją na masową skalę i niskimi kosztami.

Źródło: GeekWeek.pl/Royole