Bezpieczeństwo
Radioaktywne węże monitorują poziom promieniowania w Fukushimie

W tym roku minęła 10. rocznica potężnego trzęsienia ziemi, tsunami i katastrofy w elektrowni jądrowej Fukushima w Japonii. Naukowcy znaleźli bardzo praktyczny sposób na monitorowanie skażonego obszaru.

W elektrowni jądrowej Fukushima-1 już od 10 lat trwa mordercza walka ze skutkami największej w XXI wieku katastrofy jądrowej. Niestety, końca jej nie widać. Eksperci uważają, że prace oszyszczeniowe mogą potrwać jeszcze 15 lat i pochłonąć setki miliardów dolarów.

Tymczasem naukowcy znaleźli bardzo ciekawy pomysł na zebranie bardzo cennych danych na temat poziomu promieniowania i stałe monitorowanie skażonych terenów wokół elektrowni. Wykorzystano do tego węże wielkookie, które dość powszechnie występują na tych terenach. Badacze wyposażyli je w dozymetry i nadajniki GPS.

Gady stały się mobilnymi stacjami pomiarowymi. Jako że znajdują się one w środku łańcucha pokarmowego, to zjadając swoje ofiary i następnie stając się obiadem innych większych przedstawicieli świata fauny, czujniki zbierały dane na temat nie tylko skażenia odwiedzanych przez nie obszarów, ale również pokazały skalę napromieniowania innych zwierząt.

Wyniki eksperymentu bardzo zaskoczyły naukowców. Okazało się, że skażenie obszarów okalających elektrownię nie jest jednorodne. Im bliżej obiektu, tym większe skażenie, ale występowało ono również w niektórych bardziej oddalonych lokacjach. Co ciekawe, blisko elektrowni odnotowano 22 razy wyższe stężenie radioaktywnego cezu 134 i 137, niż w obszarach położonych dalej.

Na tej podstawie powstała dość szczegółowa mapa skażenia tej części Japonii. Takie dane są niezwykle ważne z punktu widzenia prac oczyszczeniowych. Te obszary, które są już wolne od skażenia promieniotwórczego, będą mogły zostać sukcesywnie zasiedlane przez ich byłych mieszkańców.

Władze kraju zapowiedziały, że obszary, które nie będą się nadawały do zamieszania przez kolejne kilka dekad, zostaną przemienione w farmy solarne. Mają one dostarczać czystą energię do pobliskich miast. Jak widać, w Kraju Kwitnącej Wiśni nic się nie zmarnuje. Mamy nadzieję, że podobnie stanie się w Czarnobylu.

Źródło: GeekWeek.pl/The Guardian / Fot. Unsplash