Internet
Satelity StarLink, kosmicznego Internetu od SpaceX, mogły spaść komuś na głowę

Jeszcze wiosną na ziemską orbitę trafią pierwsze komercyjne urządzenia SpaceX, które zapewnią superszybki, stabilny i bezpieczny kosmiczny Internet. Firma poważnie je przeprojektowała, bo zagrażały ludzkości.

Cała konstelacja ma powstać docelowo z 7518 urządzeń, ale w przyszłości będą rozbudowywana do kilkunastu tysięcy urządzeń. System firmy Elona Muska ma oferować prędkość Internetu na poziomie do 1 Gb/s, przy pingu nie przekraczającym 24 ms. Kosmiczny Internet miał powstać nieco wcześniej, ale inżynierowie SpaceX podjęli decyzję o poważnym przeprojektowaniu mikrosatelitów. W grę wchodziły nie tylko względy ekologiczne, czyli zadbanie o ograniczenie problemu kosmicznych śmieci, ale również bezpieczeństwo mieszkańców naszej planety.

Obliczenia dokonane przez SpaceX pokazały bowiem, że istnieje 45-procentowe prawdopodobieństwo, że co 6 lat jeden z mikrosatelitów może spaść komuś na głowę lub dokonać poważnych zniszczeń na powierzchni Ziemi. Dlatego postanowiono zaprojektować je od nowa i ograniczyć prawdopodobieństwo do zaledwie kilku procent. Wcześniejsza wersja mikrosatelitów miała kółko reakcyjne, odbłyśniki laserowe i fragmenty silników manewrowych wykonane z takich materiałów, że przy wejściu w atmosferę, mogły się w niej w całości nie spalić i stanowić zagrożenie dla ludności.

Satelity StarLink, kosmicznego Internetu od SpaceX, mogły spaść komuś na głowę. Fot. MaxPixel.

Niestety, SpaceX poinformowało, że pierwsze 75 satelitów, które niebawem znajdą się na orbicie, jest jeszcze w starej wersji, więc będą one stanowiły potencjalne zagrożenie, ale i tak o wiele mniejsze, niż gdyby wszystkie kilka tysięcy było wykonane z takich materiałów. Możemy więc spodziewać się, że za kilka lat usłyszymy o spadających mikrosatelitach StarLink oraz o kosmicznych cenach znalezionych i wystawionych na aukcjach ich szczątkach.

Źródło: GeekWeek.pl/IEE Spectrum / Fot. MaxPixel